sobota, 2 sierpnia 2014

Rozdział 16

Hej robaczki! Oto jest rozdział 16. Komentujemy na dole :)

*************************

*Jessica*

- Co jest między tobą a Harrym? - spytała Em bez owijania. Nasz babski wieczór trwał już kilka godzin. Oczywiście chłopaki nie mieli za grosz taktu i co chwilę wchodzili bez pukania. Mamy za sobą bitwę na poduszki i jedną komedię. Teraz coś co maja przyjaciółka lubi najbardziej - zwierzenia.
- A co ma być? - nie wiem co ona sobie wymyśliła w tej swojej główce, ale znając wyobraźnie Emily, to pewnie będzie ciekawie.
- Ostatnio mówiłaś, że nie odpowiada się pytaniem na pytanie - tutaj się cwanie uśmiechnęła na co ja przewróciłam oczami.  -Chodzi mi o to, że jak ostatnio weszłam do twojego pokoju to zastałam ciebie na nim. Myślałam, że go nie trawisz.
- Słuchaj i to uważnie. Nie ma nic między mną a Stylesem, jasne? Mieszkamy pod jednym dachem, tyle. - powiedziałam wolno, tak, żeby moja przyjaciółka na pewno zrozumiała.
- Bylibyście fajną parą... - okej, chyba za bardzo się rozmarzyła.
- A co z tobą a Zaynem? - spytałam kąśliwie spotykając się z jej morderczym spojrzeniem.



- Dobry żart. Sorry, ale jakbym miała obstawiać, kto zostanie parą, to byłabyś to ty z Harrym, a nie ja z Zaynem. Mam z nim mało wspólnego, uwierz mi.
- Jest w twoim typie, przecież wiem - uśmiechnęłam się szeroko. Znałam ją jak nikogo innego i wiem jaki typ jej odpowiada.
- Oj już przestań. Oglądamy ten horror? - mruknęła pokazując na płytę. Czyli mam rację, z resztą prawie jak zawsze.
***

Obudziłam się około 12. Spałam na łóżku, natomiast Emily nie wiem jakim cudem leżała na podłodze. Oj, współczuje jej tego bólu, który ją czeka. Przebrałam się i powoli  zeszłam na dół do salonu. Nawet nie wiecie jak to śmiesznie wyglądało. Liam spał na fotelu. W ręce trzymał butelkę po piwie. Niall leżał z twarzą w dywanie, a Zayn siedział na kanapie. Nie do końca wiedziałam, czy już wstał.
- Co wy robiliście? - spytałam Harrego, który pokazał się na horyzoncie. Wyglądał... okropnie.
- No trzeba było opić zaręczyny Louisa - powiedział tak, że ledwo go usłyszałam.
- To gdzie on jest? - znowu spytałam rozbawiona.
- Yyy no... nie wiem - tak myślałam.
- Radzę wam to chociaż trochę posprzątać, bo jak wstanie Emily to może być kiepsko. Tym bardziej, że ostatnio wysprzątała salon na błysk.
- To nie ja zrobiłem ten chlew więc nie ja będę sprzątał - powiedział tak, że coraz bardziej chciało mi się śmiać.
- Jasne, ty czy oni, pokój ma być czysty do godziny. - oznajmiłam po czym ruszyłam w stronę kuchni. Nie jestem zbyt dobrą kucharką więc zdecydowałam się zjeść kanapki. Kiedy były gotowe usłyszałam krzyk, a raczej pisk Em, co oznaczało, że właśnie wkroczyła do salonu. Oj nie chciałabym być w skórze chłopaków.
- Możesz coś z nią zrobić? Ona oszalała i zaraz nas pozabija - krzyknął Harry, który przyleciał do kuchni z prędkością światła.
- Czym?
- Poduszką. Wiesz jak to wygląda? Dziewczyna w piżamie w baranki tłucze czterech półżywych chłopaków. Zrób coś.
- A co ja mogę? Gdybym napracowała się tak jak ona pewnie też bym wam coś zrobiła. - uśmiechnęłam się triumfalnie. Z drugiej strony zrobiło mi się ich trochę szkoda. No bo przecież są po imprezie, skacowani i do tego z bólem głowy.
- Jeśli pomożesz będę robić co zechcesz - powiedział błagalnie na co ja uniosłam jedną brew. - Przez jeden dzień - dodał szybko.
- Wszystko co zechcę?
- No... tak - jego pewność, że to co przed chwilą powiedział było słuszne, malała z każdą sekundą.
- Ok - uśmiechnęłam się zwycięsko po czym skierowałam się do pomieszczenia skąd nadal dochodziły krzyki i przekleństwa.
- Przysięgam tą podłogę będziecie lizać!!! - kiedy to usłyszałam parsknęłam śmiechem przez co wzrok mojej przyjaciółki spoczął na mnie.
- Czy ty to  widziałaś? Pełno potłuczonego szkła, butelki po  piwie walają się wszędzie, a podłoga w ogóle nie przypomina podłogi - wrzasnęła siadając obok Malika, który zatkał sobie uszy już jakiś czas temu.  - A widzisz tego - powiedziała wskazując ręką na Nialla, który jakimś cudem jeszcze spał. - Ślini dywan. To jest dom wariatów!!!
- Emily, kochanie, miej litość dla tych ledwo żywych chłopców i po prostu odpuść. Wiesz jestem pewna, że Harry to wszystko sprzątnie - powiedziałam głośniej tak, aby mnie usłyszał. I nie myliłam się, bo po  chwili przyszedł trzymając się na wszelki wypadek ściany.
- Ja? Przecież mówiłem, że to oni tak nabrudzili - zaczął, ale widząc mój cwany uśmiech od razu dodał - Aaa no jasne, że posprzątam. I moja w tym głowa, że Zayn mi pomoże.
- No chyba jednak nie - wyszeptał mulat.
- No panowie, radzę brać się do roboty. Ja wychodzę, a jak wrócę to zakupy mają być w moim pokoju. Tu masz listę - oznajmiłam podając mu kartkę. Już dawno miałam je zrobić, ale kompletnie wyleciało mi z głowy.
- Serio? Różowy lakier do paznokci? - spytał patrząc na listę. A kto mówi, że zrobi co zechcę, żeby tylko okiełznać Emily?
- Ewentualnie czerwony. Miłych zakupów. - uśmiechnęłam się po czym wyszłam. Zastanawiacie się pewnie gdzie idę? Na zajęcia taneczne, które kompletnie olałam. Miałam tak dużo na głowie, że taniec to ostatnia rzecz na jaką miałam ochotę.

*Emily*

- Mam jechać na drugi koniec miasta po jakieś durne kosmetyki? - powiedział Harry, najwyraźniej sam do siebie wchodząc do salonu.
- Ale najpierw tu posprzątacie. Więc łaskawie ruszcie dupska i do roboty - rozkazałam.  Jednak chyba nie bardzo ich to ruszyło bo Styles nadal wpatrywał się w kartkę, a Malik wyglądał jakby głowa miała mu zaraz eksplodować. Ok, rozumiem impreza. Ale schlać się w trzy dupy tak, że następnego dnia jest się w takim stanie to lekka przesada. Poza tym jakoś po Harrym nie widać aż tak bardzo tego, że poprzedniej nocy pił, a po Zaynie już tak.
- Musze do łazienki - oznajmił mulat po czym pognał w stronę ubikacji. Chciało mi się śmiać, ale sama wiem jak to jest. Siedząc tak bezczynnie na kanapie nagle dostałam olśnienia, że jestem w piżamie i to w dodatku w małe baranki. Zeszłam w kanapy i skierowałam się do mojego pokoju. Przebrałam się, a włosy związałam w kucyka. Zapowiadało się na niemiłosierny upał, a to doskonała okazja do opalania się.  Wprawdzie miałam iść na spacer, ale gdy temperatura przekracza 30 stopni nie jest to możliwe. A tak przynajmniej mam zajęcie na kilka godzin.

*Harry*

Nie wierzę, że to powiedziałem. Można uznać, że dzisiaj jestem jej sługą. Ale nie moja wina, że ta kobieta, która aktualnie opala się w  ogrodzie wstała lewą nogą. Tak czy siak, muszę się sprężać z tym sprzątaniem bo czeka mnie wycieczka do sklepu z kosmetykami. Co ci w sklepie sobie o mnie pomyślą? No nieważne.
- Zayn, mógłbyś mi łaskawie pomóc? - wrzasnąłem w stronę schodów. No tak, przecież to Zayn. Musi mieć perfekcyjnie ułożoną fryzurę. Rozejrzałem się po salonie. Będziemy to sprzątać do końca życia.
- Nie drzyj tego ryja, przecież ide - mruknął schodząc ze schodów.
- Co wolisz, mycie podłogi czy wycieranie tego brudu z mebli? - spytałem. Tak właśnie zleciało nam kilka godzin.

* Jessica *

Ta sala. Ten klimat. To jest to czego tak bardzo mi brakowało. Kiedyś już chodziłam na takie zajęcia, ale po śmierci mamy przestałam. Z ciekawością rozejrzałam się po pomieszczeniu. Było duże i przestronne. Po prostu idealne.
- Robi wrażenie co? - spytał ktoś za mną. Odwróciłam się, a moim oczom ukazał się wysoki chłopak mniej więcej w moim wieku.
- No raczej - odpowiedziałam.
- Jestem Nick, a ty to pewnie Jessica tak?
- Skąd wiesz?
- Jesteś zapisana na liście, a tutaj żadnej Jessici nie ma - powiedział uśmiechając się.
- No tak. Długo tańczysz?
- Trzy lata, ale od dziecka chciałem być zawodowym tancerzem. To moja pasja.
- No to mamy ze sobą coś wspólnego. - nasza rozmowa trwałaby pewnie dalej gdyby nie trenerka, która weszła do sali.
- Dzień dobry, dzisiaj nareszcie mamy okazję poznać Jessicę. Może dla nas zatańczysz? Pokaż co umiesz. - powiedziała na co ja przytaknęłam. Byłam nieco zestresowana, bo niby dawno tego nie robiłam, ale w końcu raz się żyje. Wyszłam na środek i pokazałam co potrafię. Właśnie tego mi brakowało.

- Jestem pod wrażeniem. Teraz mam pewność, że szybko opanujesz naszą nową choreografię.  - powiedziała entuzjastycznie po czym przeszła do prowadzenia zajęć.

*Godzinę później*

Muszę przyznać, że jak na kobietę w średnim wieku Ellie jest świetną trenerką pełną energii i zapału. Jest wymagająca i konsekwentna co czyni ją naprawdę dobrą w tym co robi.
- I jak ci się podobało? - spytał Nick kiedy zajęcia dobiegły końca. On ma naprawdę wielki talent.
- Bardzo. Cieszę się, że wreszcie zdecydowałam się znowu tańczyć.
- To co pokazałaś, to było coś. Serio, twoja przyjaciółka dobrze zrobiła, że namówiła cię na zapisanie się - powiedział, a mnie w tym momencie zapaliła się czerwona lampka.
- Skąd ty wiesz, że namówiła mnie przyjaciółka? 

************************
Nick:








6 komentarzy:

  1. Super rozdział!Super blog!Jesteś genialna!Życzę weny i czekam na next!Kocham<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Cuuudoo czekam na nexta weny i buziaki<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny. Świetny. Genialny. Supet :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mario Casas ? Boski !!

    OdpowiedzUsuń